Podjąłem się napisania tego krótkiego tekstu o naszej grupie, gdyż wydawało mi się, że napisanie tego, kim jesteśmy, co robimy i dlaczego robimy, to zadanie stosunkowo łatwe i mało pracochłonne. Tymczasem, kiedy siadłem do klawiatury ogarnęła mnie pustka i przerażająca niemoc odpowiedzenia w kilku słowach na te niby-proste pytania. Wszystko co pisałem, wydawało mi się nieszczere i dalekie od tego, co chciałem przekazać. Przestraszyłem się, że nie będę w stanie w ogóle opisać tego, co sprawiło, że wszyscy w naszej grupie spotykamy się regularnie, mamy olbrzymi zapał do pracy, a do tego wszystkiego potrafimy się świetnie bawić we własnym gronie. Tego, że organizujemy wspólne imprezy, warsztaty, wystawy, manifestacje, wyjazdy, debaty. A także tego, że podejmujemy różne inne inicjatywy, które ku mojemu zdziwieniu wyrastają ostatnio jak grzyby po deszczu… Przestraszyłem się, że nie będę potrafił opisać również tego, że siłą i motorem naszej grupy jesteśmy właśnie my sami – młodzi wolontariusze, którzy w swojej maksymalnej różnorodności (wiekowej, tożsamościowej, płciowej, wyznaniowej etc.) razem tworzymy wspaniałą grupę, dla której nadrzędnymi wartościami są otwartość i zróżnicowanie… Przestraszyłem się i postanowiłem o pomoc poprosić innych. Mam nadzieję, że ich wyjaśnienia będą mniej mętne i może dadzą wam bardziej klarowny obraz tego, kim jeśmy, co robimy i dlaczego robimy… (oiko)
Jesteśmy grupą młodych, starszych, pięknych, brzydkich chłopaków i dziewczyn z głeboko osadzoną w naszych tożsamościach misją. Misja ta to działalność na rzecz poprawy sytuacji osób LGBT oraz propagowanie dobrej zabawy, wyjątkowo pruderyjnych imprez i rozczulających uśmiechów. (jas)
Jestem w grupie młodzieżowej KPH, bo….
(Michał, lat 17): Bo doświadczyłem nietolerancji, bo nie godzę się nią, bo mam dosyć i wierzę, że jesteśmy w stanie coś zmienić…
(Ania, lat 22): Bo spotkania odbywają się w środowe wieczory, a w środy już nie ma „M jak miłość”…
(Aleksandra, lat 16): Bo wierzę, że aktywizm społeczny może naprawić świat. Chcę, aby w Polsce było lepiej, abyśmy nie musieli wstydzić się naszego kraju.
(Michał, lat 17): Bo jestem kreatywny i chcę zmieniać otaczający mnie świat.
(Emila, lat 17): Bo chcę walczyć z nietolerancją i robić to wraz z fajnymi ludźmi.
(Kasia, lat 20): Bo chcę, aby wszyscy mieli równe prawa do godnego życia, bez względu na orientację seksualną.
(Ola, lat 20): Bo chcę zrobić coś dla ludzi LGBT (les, gay, bi, trans), aby czuli się w naszymi kraju jak równoprawni obywatele.
(Adrian, lat 21): Bo lubię się udzielać w organizacjach pozarządowych. Myślę, że każda młoda osoba o orientacji homoseksualnej działając na rzecz środowiska LGBT, może się dzięki temu otworzyć i nabrać odwagi.
(Darek, lat 24): Bo chcę poprawić sytuację osób LGBTQ (les, gay, bi, trans, queer) w Polsce, zanim wysłucham zaleceń prawicy i wyjadę z kraju jako element niepożądany.
(Marysia, lat 16): Bo nie podoba mi się sytuacja gejów, lesbijek i osób biseksualnych w naszym kraju.
(Robert, lat 17): Bo w grupie młodzieżowej uwielbiam spędzać czas, a walka o równe prawa do funkcjonowania w społeczeństwie osób homoseksualnych i biseksualnych jest naprawdę potrzebna. Denerwują mnie stereotypy, uważam, że osoby, które nas szufladkują powinny przyjść na jedno spotkanie i zobaczyć, jacy jesteśmy różnorodni.
(Leszek, lat 22): Bo pewnego dnia napisałem maila i poszedłem na pierwsze spotkanie… Okazało się, że spotkałem tam świetnych ludzi. Jestem tu już 3 lata i ciągle poznaję młode osoby z głowami pełnymi ciekawych pomysłów i niezwykłą energią.
(Kuba, lat 20): Bo jestem młodym wyoutowanym gejem, którego krew zalewa, gdy słyszy, że jest zboczeńcem lub pedofilem. Bo uwielbiam ludzi z KPH i chciałbym zrobić COŚ dobrego – dla siebie samego i dla innych gejów i lesbijek.
(Anna, lat 20): Bo mam dość dyskryminacji i pogardy dla osób o orientacji homoseksualnej, bo chcę żyć bezpiecznie, bo ktoś musi coś robić. Bo wkurza mnie, gdy Monika (była współlokatorka) mówi, żebym nie całowała się z Martą na balkonie, bo sąsiedzi zobaczą.
(Marta, lat 21): Bo geje i lesbijki to wspaniali, normalni ludzie. Bo mamy takie samo prawo do życia jak każdy, bez dodatkowych problemów. Bo “tolerancja” musi przemienić się w “akceptację”. Bo moje dzieci będą po prostu miały dwie kochające je matki, a nie cudacznego różowego strusia i ptaka dodo.
|