Już bardzo dawno temu zauważyłem, że coś jest nie tak.. tzn. wtedy uważałem że to jest nie tak jak być powinno.. inaczej patrzyłem na chłopaków a inaczej na dziewczyny.. one były dla mnie świetnymi przyjaciółkami i kumpelami do rozmowy a przy chłopakach zawsze byłem bardziej skrępowany.. a zwłaszcza pobyty w szatni na w-f.. wtedy się po prostu podniecałem.. nie wiedziałem jeszcze wtedy. co to jest bo to była podstawówka.. ale bardzo szybko się dowiedziałem.. przeczytałem jedną książkę, potem drugą, potem parę artykułów.. i wiedziałem że jestem gejem.. ale nie potrafiłem sam sobie powiedzieć wprost “tak jesteś gejem” bałem się tego..

bałem się tego ze będę miał ciężkie życie.. zacząłem prowadzić jakąś głupią i zupełnie bezsensowną walkę wewnętrzną.. to trwało do końca podstawówki.. były momenty że nienawidziłem siebie.. zwłaszcza że mieszkałem w małym mieście gdzie ludzie nie są w żadnym stopniu tolerancyjni.. zawsze byłem inny bo nie zadawałem się z kumplami, nie grałem w piłkę nożną zawsze częściej przebywałem z dziewczynami.. w końcu zaczęły się jakieś głupie docinki i beznadziejne żarty gdy szedłem korytarzem.. wtedy nienawidziłem siebie jeszcze bardziej.. ale gdy skończyłem podstawówkę i w wakacje jakoś odciąłem się od swojego miasta znajomych i wszystkiego co mnie otaczało, bo wakacje spędziłem nad jeziorkiem z rodziną, stałem się mocniejszy i już wiedziałem że nic nie dam rady zrobić, jak tylko to że muszę to zaakceptować..oczywiście nie było to takie proste..

Zaczęło się gimnazjum.. jak wiadomo wszyscy mają dziewczyny i w ogóle.. więc jakoś pomyślałem że może nie muszę tego akceptować, może dam radę być z dziewczyną.. więc próbowałem.. miałem jedną dziewczynę.. druga.. o trzecią walczyłem.. ale z żadną nie potrafiłem być szczęśliwy.. nie potrafiłem się całować pieścić nic.. bo po prostu nie kręciło mnie to.. wtedy też poznałem S. i M., dwie laski, które jak się później okazało lesbijki.. nie specjalnie się z tym ukrywały.. z resztą kto zwraca uwagę na to że dziewczyny się przytulają czy trzymają za ręce.. jakoś zaczęliśmy się częściej spotykać miło spędzać czas.. powiedziały mi że są razem i z dwa lata żyliśmy jako paczka przyjaciół.. oczywiście one o mnie nie wiedziały, bo ja sam jeszcze się w środku nie pogodziłem.. nie potrafiłem sobie powiedzieć “tak jestem gejem” więc jak mógłbym powiedzieć tego im.. dopiero gdy już potrafiłem to sobie powiedzieć.. po tym jak się zakochałem w chłopaku.. to powiedziałem to im.. było to dosyć trudne.. powiedzieć głośno jestem gejem.. ale dla mnie było to o tyle łatwiejsze że wiedziałem że skoro są lesbijkami to zaakceptują.. ale pomimo wszystko jest to bardzo ciężkie.. ale potem miałem uczucie takiej lekkości.. że nie musze tego trzymać w sobie.. że mogę z kimś o tym porozmawiać.. to było na prawdę dobre posunięcie z mojej strony.. przez całe gimnazjum i pierwszą klasę liceum wiedziały tylko one i inni geje których poznałem w jakiś sposób.. potem moje kontakty z S*** i M*** się urwały bo się pokłóciliśmy.. i znowu było mi bardzo ciężko bo nie miałem żadnej osoby z którą mogę porozmawiać tak na prawdę o sobie.. miałem innych przyjaciół ale o mnie nie wiedzieli.. stwierdziłem że skoro są przyjaciółmi to zrozumieją i powiedziałem jeszcze dwom osobom.. zrozumiały.. przyjaciele zawsze to zrozumieją i co śmieszniejsze zawsze mówią że tak myśleli ale trochę co innego jest myśleć a usłyszeć to od Ciebie.. otóż przynajmniej w moim przypadku osoby którym powiedziałem zawsze jakoś potem były dużo bardziej pozytywnie do mnie nastawione i zawsze nasze więzi się zacieśniały..

w pewnym momencie swojego życia na początku drugiej klasy liceum gdy miałem chłopaka i byłem bardzo szczęśliwy zaczęło mnie męczyć to, że mama nie wie.. i że muszę ją oszukiwać.. (zaznaczyć trzeba to, iż wychowuje mnie tylko mama) zdecydowałem się jej powiedzieć.. po prostu musiałem.. znalazłem dzień w którym była w dobrym humorze umówiłem się z nią na spacer poszliśmy do parku była piękna i jej powiedziałem.. z moich ust w strasznych wewnętrznych nerwach i grzmotach padły słowa „mamo.. jestem gejem..” i zapadła cisza.. ja poczułem ulgę że ona już wie.. i wtedy usłyszałem słowa które mnie strasznie zabolały.. że to jest choroba.. że jestem zboczeńcem.. że ona się tego strasznie obawiała i że w najgorszych koszmarach nie chciała tego się dowiedzieć.. zaczęła płakać.. mówiła to wszystko bez nerwów.. tak bez emocji.. to było straszne.. potem miałem ciężkie chwile w domu.. było strasznie..

potem na każde moje niepowodzenie patrzyła przez pryzmat tego że jestem gejem.. i wszystko składała właśnie na to.. zaczęły się kłopoty w szkole bo po prostu nie miałem sił na to wszystko.. rzucił mnie chłopak stwierdzając że nigdy mnie nie kochał tak na prawdę.. umarł mój dziadek.. który był dla mnie jak ojciec którego nigdy nie miałem.. zacząłem mieć straszne problemy w szkole wynikające z braku sił i złego snu.. mama twierdziła że to przez moje zboczenie i przez środowisko w jakim się obracam zabroniła mi wszystko co tylko mogła.. to mnie jeszcze bardziej dobiło.. starała się mnie zmienić długimi nocnymi rozmowami lub głośnymi nocnymi kłótniami.. to było parę strasznych miesięcy mojego życia.. ale w końcu zrozumiała że tego się nie da zmienić gdyż ja jej cały czas starałem się to wytłumaczyć.. że to są uczucia a nie tylko fizyczność.. przede wszystkim uczucia i że ja nie potrafię poczuć nic do dziewczyny ale gdy poczuje coś do dziewczyny to nie będę się przed tym bronić.. że mogę być z dziewczyną ale nie jestem szczęśliwy.. to właśnie poprzez takie rozmowy z nią nauczyłem się o tym otwarcie rozmawiać z kimś kto ma inne poglądy..

teraz jest już dobrze.. nie wiem czy mama się z tym pogodziła i zaakceptowała ale nasze kontakty są wspaniałe.. już nie boi się o mnie że to jest jakieś spaczone towarzystwo i że prowadzi do zagłady.. boi się tylko o mnie czy sobie poradzę ze wszystkimi przeciwnościami losu które takie życie (ona twierdzi że jak sam sobie wybrałem) przysparza.. rozmawia ze mną otwarcie a ja z nią i bardzo mi pomaga.. dzięki właśnie temu doświadczeniu z nią.. do końca pogodziłem się sam z sobą.. i teraz już jest mi na prawdę bardzo dobrze.. mam więcej znajomych którzy o mnie wiedzą.. i praktycznie po lekcjach to spotykam się tylko w takim gronie ludzi, którzy o mnie wiedzą.. z ludźmi nieświadomymi mojej orientacji spotykam się tylko z przymusu.. szkoła.. praca.. zakupy.. gdy powiesz o tym swoim bliskim żyje się dużo prościej i jest się szczęśliwym.. ja nie zamierzam robić jakiegoś wielkiego coming out’u aby wiedzieli o tym wszyscy w szkole np.. ale moi najbliżsi o tym wiedzą i całe życie nie będę oszukiwać swoich bliskich.. i im jest łatwiej i mi również..

także na moim przykładzie na prawdę mogę powiedzieć otwarcie.. nawet jeśli z rodzicami będzie ciężko przez pewien okres czasu.. to potem jest dużo lepiej.. w końcu zaczynasz być szczęśliwy i nie wstydzisz się tego kim jesteś..

Polecamy:

  1. JESTEM GEJEM I JESTEM CZŁOWIEKIEM
  2. NIE POWIEDZIAŁEM JESZCZE O TYM SWOIM RODZICOM
  3. CZUŁEM, ŻE MUSZĘ KOMUŚ O TYM POWIEDZIEĆ BO INACZEJ BYM ZWARIOWAŁ
  4. WIEDZIAŁAM TO OD ZAWSZE…
  5. OD ZAWSZE CIĄGNĘŁO MNIE DO DZIEWCZYN